Nie przenoście nam stolicy…

Ostatnio zająłem się pieczeniem ciast. Nie są to skomplikowane przepisy i cała sztuka polega na tym, żeby odpowiednio włączyć mikser i nie zapomnieć o żadnym ze składników. Próbuję też swoich sił na wyższym poziomie, to znaczy dwa razy zrobiłem oponki i za drugim razem całkiem przypominały w smaku takie oponki jakie pamiętam z młodości. Jest to jednakowoż ciastko czasochłonne, choć rekompensuje to znakomitym smakiem, a ja jako istota z natury zmierzająca w stronę czarnej czeluści lenistwa wybieram przepisy, których wykonanie zajmuje mniej niż pół godziny. Jutro na przykład czwarty raz robię ciasto czekoladowe, a wspomniałem że jeśli napisałem „ostatnio zająłem się pieczeniem ciast” oznacza to, że swoje pierwsze ciasto w życiu upiekłem niecałe dwa tygodnie temu? Ciasta, owszem, lubię jeść, ale zawsze wychodzi ich tak dużo, że bez jakiegoś żalu mogę się z łatwością podzielić z otaczającym mnie światem. Bez obawy, czuję smak i nie daję światu jakiegoś zakalca, skarg jeszcze nie słyszałem (to znaczy poza pierwszymi oponkami, które niestety zawierając białko jajek były twarde jak krakersy).
Po napisaniu akapitu powyżej czekałem jeszcze kilka godzin z opublikowaniem tej notki. Musiałem i chciałem dokończyć „Chochoły”. Co tak późno? Dlaczego zajęło mi to tyle czasu? Bo zacząłem zajmować się tysiącem innych spraw, rysowałem w Illustratorze, robiłem portfolio w InDesign, piekłem ciasta, chorowałem na zapalenie gardła, kompletowałem dokumenty, zaczynałem czytać osiem innych książek. „Chochoły” znudziły mnie nieco po przeczytaniu dwóch trzecich. Można by tę książkę nieco skrócić bez większej straty dla treści i formy, a może nawet z zyskiem dla ducha. Bo duch jest jej piękny i jak zwabił mnie pierwszymi stronami i urzekł ostatnimi, tak nie zniechęcił ostatecznie tym co między nimi wyczytałem. Zgrzyty są, można było je usunąć, ale może one też nadają tej powieści jakiś rys ducha, bez którego byłaby niepełna? Czytam dla przyjemności i nigdy nie bawię się w interpretacje utworów, wolę o tym przeczytać w wyjaśnieniach samego autora, albo mądrzejszych i bardziej oczytanych ode mnie. Ja chłonę przede wszystkim nastrój książki (jak bardzo to stwierdzenie pasuje do akurat tej powieści) i staram się żyć światem który daje mi autor. I żyję nim przez dni i tygodnie, zależnie od trudności w czytaniu i od objętości. Tym razem żyłem w Krakowie, w którym spędziłem kilka lat. Odnajdywałem się w uliczkach i kamienicach, widziałem to co widział bohater, chodziłem wcześniej jego drogami. Teraz mogłem zobaczyć nieco wyraźniej, nie tyle Kraków, który ma jeszcze wiele przede mną tajemnic, ale coś co chciał przywołać autor. Duch Krakowa, który tak pięknym i starożytnym miastem jest w tej powieści, ukrywa się w autentycznym mieście w miejscach niedostępnych. Ducha Krakowa spotkałem ledwie dwa czy trzy razy, spotkałem go wtedy w cztery oczy, wielokrotnie widując go z daleka, wśród innych ludzi. Widziałem też fałszywe duchy, otoczone przez fałszujących czcicieli, tych jest tam najwięcej. Pchają się zajmując przestrzeń, w której ten prawdziwy mógłby się objawić i zajęły już chyba wszystko. Autentyczny Kraków, taki o jakim śnią krakowianie przykryty jest warstwą ziemi i leży martwy, czekający na archeologiczne odkrycie. Kiedy ja go spotkałem? Kiedy znajomy profesor z długą brodą przystanął na Plantach i kiedy w deszczu biegłem Mikołajską i jeszcze jeden raz którego nie pamiętam, bo go może nie było. Duch Krakowa jest inny niż nasze oczekiwania. A może Kraków ma wiele duchów?

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s