Another Brick in the Wall

Skończyłem właśnie praktykę pedagogiczną, ale nie podam recepty na dobrą szkołę. Takie istnieją tylko w teorii, bo pod słowo „dobra” podkładać można rozmaite znaczenia. Czy dzieciaki są trudniejsze niż te kilkanaście lat temu? Niekoniecznie, po prostu nieco bardziej nie mogą usiedzieć na miejscu. Kiedyś nie miały innych możliwości, teraz te możliwości odrywają dzieci od krzesełek już po trzeciej lekcji. Do trzeciej lekcji włącznie udaje się je czymś zaciekawić i coś im powiedzieć, ewentualnie zmusić aby same coś powiedziały. Kiedy ja chodziłem do szkoły, to naszym limitem była lekcja piąta, która przechodziła jeszcze bezproblemowo, szósta była na granicy, a siódmą i ósmą nie dało się już wysiedzieć.
Mocno działa negatywny przykład, nie chce im się uczyć, a rodzice nie potrafią ich zmotywować, bo sami nie pamiętają dlaczego oni uczyli się w szkole. Nauczyciele się rozwijają, są oczywiście lepsi i gorsi, ale od razu zobaczyłem, że gdyby takich pomocy i materiałów używano za moich czasów, to na lekcji siedzielibyśmy ze szczękami na podłodze chłonąc wiedzę językiem.
Miałem też przykład pracy nauczyciela na prawie pełnym etacie, bo choć prowadziłem lekcje przez 18 godzin w tygodniu, to ominęła mnie cała robota papierkowa, której jest masa i na której wypełnianiu spędzają czas nauczyciele na przerwach, a potem w domu. Choć nie musiałem wypełniać stosów dokumentów, to mój dzień pracy zaczynał się o ósmej i kończył o dziewiątej wieczorem, z przerwą na posiłki, plus weekend spędzony na sprawdzaniu prac i sprawdzianów. Myślę że po nabraniu doświadczenia mógłbym skrócić przygotowanie się do lekcji na następny dzień o ponad połowę, co i tak zabierałoby jakieś dwie, trzy godziny dziennie (cały czas nie licząc sprawdzania zadań, wypełniania dokumentów wymaganych przez MEN, itd.).
Po pierwszym tygodniu czułem się zmęczony jakbym pracował fizycznie (bo kiedy pracowałem fizycznie to tak się właśnie czułem), po drugim było już lepiej, trzeci upłynął całkiem miło, choć nadal nie miałem na nic czasu, a czwarty nie różnił się od trzeciego, bo poza praktyką w szkole nie udało mi się do niczego zabrać. No i smutno mi trochę że to już koniec, bo w większości lekcje były fajne i nie wszyscy spali.
A najlepsze jest to, że i tak nie ma pracy dla nowych nauczycieli. Wiedziałem o tym oczywiście, ale miło było wrócić do szkoły.
Przydałoby się na koniec jakieś podsumowanie. No to kto chce niech sobie podsumuje, ja nareszcie poczytam Markowskiego, ale bez dzieciaków będzie mi jeszcze długo dzwoniła w uszach cisza.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Another Brick in the Wall

  1. pisaneszeptem pisze:

    Niestety, niestety… pracy dla nauczycieli brak, a czasami wydaje mi się to być bardzo przyjemną perspektywą. Wiesz… wydaje mi się, że do tego wszystkiego o czym napisałeś, dochodzi jeszcze presja wywierana przez społeczeństwo, które ma „za dużo humanistów” oraz pragnie, a nawet żąda umysłów ścisłych. Ja sama stojąc u progu wyboru studiów byłam rozdarta. A tak chyba nie powinno być, żeby musieć dokonywać wyboru nie tego co się chce robić,a co „powinno się wybrać”.
    Pozdrawiam.

  2. kinch1904 pisze:

    Rozważałem kilka możliwości jeśli chodzi o studia i w końcu wybrałem takie po których nie pozostałbym bez pracy. Wyszło jednak inaczej i tych właśnie (ścisłych) nie skończyłem, za to skończyłem studia humanistyczne. Teraz tego nie żałuję, bo co przeczytałem, to moje.
    Nawiasem mówiąc zupełnie nie widzę tego humanizmu w gimnazjalistach, których uczyłem. Na prawie dwieście osób czyta jakiekolwiek książki mniej niż dziesięć. Ale może to specyfika tego gimnazjum, które choć ma fantastycznych nauczycieli, to utarło się, że uczniów przyjmuje tych na najniższym poziomie.

  3. pisaneszeptem pisze:

    W gimnazjalistach niestety jeszcze trudno coś odnaleźć. Sama będąc w gimnazjum sama nie wiedziałam co mam robić w życiu, w czym jestem lepsza, a nawet, w czym się lepiej czuję.
    Bardzo często tak jest, że wiele osób (zwłaszcza z zewnątrz) nie dostrzega wszystkiego. Sama byłam w podobnej do Twojego gimnazjum, szkole średniej. Nauczyciele potrafili nauczyć naprawdę dużo i ciekawie. Naprawdę ciekawie. Jednak tak jak u Ciebie, utarło się, że przychodzą osoby, z niekoniecznie wysokimi wynikami, chociaż nie zawsze (te 10/15 % zawsze są inne).
    W każdym razie masz rację, że nie żałujesz swojego wyboru. Nikt wiedzy ci nie zabierze, a ona podobno jest bardzo ważna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s