Nothing else matters

No i nie kupiłem „nowego” J. Joyce’a. Z braku miejsca w plecaku. Poza tym autor ostrzegł, że nie opłaca się czytać jeśli wcześniej nie zapoznało się z literaturą przedmiotu. No to może najpierw się zapoznam, bo już zaczyna się robić niepokojąco ciasno na półkach, od książek które dostałem/kupiłem, a jeszcze ich nie ruszyłem, a co dopiero jeśli mowa o czytniku! Tam jest cały gąszcz, który także będzie rósł w strasznym tempie, większym niż tempo mojego czytania. Co gorsza już mam na oku następne pozycje, które niecierpliwie czekają na zakup („Co zdarzyło się podczas Soboru Watykańskiego Drugiego”) lub na ściągnięcie na czytnik (w końcu nabrałem chęci do przeczytania „Summy teologicznej” nie tylko we fragmentach).

Myślę, że zawsze to chciałem robić. Siedzieć wygodnie i czytać książki. Jeśli tak, to powinienem być szczęśliwy. Niestety z książek dowiedziałem się, że na ziemi nie znajdę szczęścia w pojedynkę i tak samo na tamtym świecie. Życie poinformowało mnie, że potwierdza tę prawdę.

Zgodnie z zasadą, że powinniśmy robić to na czym się znamy wrócę do lektury i nie będę wam chwilowo zawracał głowy.

PS Miasta południowej Polski są piękne nawet przedwiosną, ale ja nie widzę sensu w podróżowaniu o tej porze roku i obiecuję bez wyraźnego przymusu więcej tego nie robić.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s