L`Abandon

Po przeczytaniu ostatniego numeru Znaku musiałem na nowo przemyśleć powieść od strony twórcy, od strony tworzenia, bo strona czytelnika nie zmieniła się. Myślałem do tej pory, że dobra literatura wynika z idei, a tu nagle czytam, że wynika może nawet bardziej z historii, którą ma do opowiedzenia. Nie cała oczywiście, ale niezła część. Nie będę się o tym rozpisywał bo w każdej chwili można sięgnąć po wakacyjny Znak, przyznam jedynie że kocham takie wolty w moim postrzeganiu świata. Nawet jeśli przekonam się, że wyżej wspomniana koncepcja jest błędna, albo przestarzała, albo wyidealizowana, to zostanie po niej szerszy horyzont i głębszy oddech. Taki oddech, w znaczeniu już nie przenośnym, chciałbym zaczerpnąć w moim ogródku i poczuć wieczorem zapach setki kwiatów. Nie mogę tego zrobić, nie z braku kwiatów, ale z braku ich zasadniczego przymiotu. Rozglądam się wokół i najpierw widzę na stoliku „Podróż w świat” na tle tuzina żółtych i kremowych lilii – nie pachną ani odrobinę, rzucam okiem na lewo wychylając głowę i widzę maciejkę, drobne kwiatki z gwarancją aromatu – obecnie zupełnie bez zapachu. Teraz rzut oka na prawo, gdzie rosną lilie czerwone i pomarańczowe, posadzone celowo w przesadnej ilości, aby odurzały zapachem – oczywiście nic z tego. I nie pamiętam czy mam na te wszystkie rośliny gwarancję

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s