Il faut que tu saches

Niedawno przekonałem się jak to jest przeliczyć się jeśli chodzi o nowe technologie i jednocześnie jak niektóre dziedziny sztuki są ulotne. Wspominałem o tym, że udało mi się współpracować przy powstaniu kilku przedstawień teatralnych. Pisałem jak wspaniałe to było uczucie (dzieci nie bierzcie narkotyków, reżyserujcie spektakle!). Nie wspomniałem, że były one – przedstawienia, nie uczucia – rejestrowane nowoczesnymi środkami rejestracji, czyli kamerą w skrócie mówiąc. Nagrania były przechowywane w bezpiecznym miejscu i dodatkowo zabezpieczone prawdopodobnie uczynioną kopią. Lecz kiedy ostatnio poprosiłem mojego przyjaciela o nagranie mi tych rzeczy przy których tworzeniu brałem udział, oznajmił mi – ze smutkiem mam nadzieję, choć w tekście nie było to zaznaczone – że dyski sieciowe na których były one udostępnione spłonęły oba w tragicznych okolicznościach, niegroźnych dla reszty otoczenia, ale zgubnych dla elektronicznego sprzętu. I tak właśnie świadomość ulotności niektórych sztuk dotarła do mnie nieoczekiwanie.
Na pocieszenie byłem w ostatnią sobotę w Muzeum Narodowym we Wrocławiu i obejrzałem mnóstwo świetnych obrazów. Nie udało się nam oczywiście zobaczyć nawet połowy, bo po kilku godzinach mieliśmy przesyt (dwie osoby miały przesyt, zapomniałem zapytać reszty wycieczki czy także, albo mi to umknęło; reszta wycieczki zobaczyła wszystko nawiasem mówiąc). Stąd obawiam się o, pozostającą na razie w sferze odległych planów, wycieczkę do British Museum (ewentualnie Luwru – zależnie od budżetu i znalezienia tanich lotów). Wobec ogromu tychże instytucji mam nadzieję, że nie pozostanie mi usiąść na progu i zapłakać, że mogę im poświęcić tak niewiele chwil. Wracając do Wrocławia: dzięki temu, że mogłem przyjrzeć się spokojnie każdej mijanej rzeczy coś przestawiło się w mojej głowie. Jeszcze nie jestem pewien co, ale po tych kilku godzinach inaczej będę widział sztukę. Może wreszcie znalazłem odpowiednie tempo oglądania (ponarzekam trochę: do tej pory osoby z którymi przychodziło mi oglądać takie rzeczy zmuszały mnie wręcz ekspresowego tempa), a może ktoś umiał mi wyjaśnić kilka drobiazgów.
W tym nieco chaotycznym wpisie zapraszam do odwiedzenia wystawy „Od Cranacha do Picassa”.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Il faut que tu saches

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s