Madness

Intuicja. Nie wolno dzielić włosa na czworo. Intuicja podpowiada mi fantastyczne na pierwszy rzut oka pomysły, a potem zaczynam je dzielić na czworo jak ten włos i ostatecznie wychodzi na to, że pomysł był koszmarny. Fatalnie można się poczuć kiedy pomysł jest niemal w końcowym etapie realizacji i przychodzi rozsądek i puka do drzwi, a za drzwiami to co w świetle świecy wydawało się na przykład wyjątkowo błyskotliwe, romantyczne, niespodziewane, radosne, okazuje się – gdy opromienione jest zdrowym rozsądkiem – miałkie, zwyczajne, nudne, kłopotliwe, itd. Prezent, który wydawał się wspaniały, okazuje się nieprzydatny dla obdarowanego, a co gorsza zdajemy sobie z tego sprawę już w chwili wręczania, albo sekundę wcześniej. Niespodzianka okazuje się być zbyt niespodziewana i zamiast być miłym zaskoczeniem okazuje się niepotrzebnym kłopotem. Projekt, który miał być fantastyczny pod koniec realizacji okazuje się być niewypałem i wypadałoby go dokończyć jedynie z poczucia przyzwoitości i żeby oszukać samego siebie, że nie zmarnowało się tyle czasu bez efektu.

Co robić? Dalej ufać intuicji. Nie mam wyboru. Tyle razy wskazała mi właściwą drogę. Ta książka zaczyna się jak największa nuda, ale coś mi mówi, że się rozkręci: Ulisses, Pod wulkanem, Imię róży, Na zachodzie bez zmian. Ten film jest fatalny, ale intuicja mówi: obejrzyj do końca; ta ścieżka prowadzi w pokrzywy (głos rozsądku), a intuicja podpowiada: prowadzi w fantastyczne miejsca (jak się okazuje jedno drugiego nie wyklucza, choć pokrzywy zwykle są). Ta dziewczyna ma trudny charakter i chyba cię nie lubi – to rozsądek – a intuicja: i żyli razem długo i szczęśliwie aż po kres swoich dni. Nie mogę jej nie ufać, bo choć zawodziła mnie setki razy, to była tą siłą, dzięki której robiłem rzeczy niespodziewane dla siebie samego. To nic że sto razy przegram, że dziesięć razy dam nietrafiony prezent, że tysiąc razy powiem głupotę, że pobłądzę, że się zgubię, że stracę, wynagrodzony jestem tymi perłami, na które trafiam, a te wyrównują straty z nawiązką.

W gruncie rzeczy jestem rozsądny, staram się być. Intuicji ufam za rzadko i marnuję okazje na dobre słowo, na uśmiech, na spotkanie, bo intuicja podpowiada mi, że mam się zaprzeć samego siebie, że mam wyjść z kokonu leniwca, zejść z hamaka, wstać z fotela i ruszyć za próg. A komu by się chciało po zjedzeniu takiej masy smakołyków na Święta?

To już nie intuicja, to Mały Dzieciak, który dziś się urodził, proponuje mi: „zaufaj, bo to co czasem wydaje ci się intuicją, to po prostu mój głos, bo jestem niecierpliwy i nie mogę się doczekać aż wyjdziesz mi na spotkanie, aż zrobisz coś dobrego, coś szalonego, coś czego będziesz żałował przez pięć lat, ale cieszył się tym w wieczności”. I jak tu nie skorzystać z tego zaproszenia?

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s