Here comes the sun

Nie wysłałem opowiadania na Międzynarodowy Festiwal Opowiadania 2016, więc aby się nie „zmarnowało” wklejam je tutaj. Wymaga jeszcze nieco pracy, ale ponieważ było pisane na MFO, więc pewnie do niego już nie wrócę. Pozdrowienia dla laureatów.

Podszedł do mnie zupełnie pijany i bełkotał, bełkotał, aż udało mu się wskoczyć na właściwe obroty i powiedział wyraźniej i prawie do rytmu: „Będzie to piosenka, ze słowami jak z ulicy.

Nikt w nich nie przebierał, słowa same wpadły w zdania i wprawiały w ruch zamachowe koło akapitu. Toczyło się przez tyle stron ile wymagał tego wydruk, a potem zamarło i dalej nie ruszy. Zakopało się w wybujałej, wiosennej trawie na końcu toru, tam gdzie kończą się stalowe szyny i leżą zjadane przez mrówki podkłady kolejowe. A po jakimś czasie nikt nie odgadnie czy to było zdanie, czy koło, czy piosenka, bo nikt nie będzie zawracał sobie głowy szukaniem tam podmiotu. Tam, to znaczy na końcu… co najwyżej kilka przedmiotów wygrzebią poszukiwacze swoimi wykrywaczami pod osłoną mgły lub nocy”.
I poszedł dalej pozostając w kręgach światła kolejnych latarni, bo świtu jeszcze nie było. Szedł powoli i niepewnie, jak gdyby chciał tym chwiejnym chodem unieważnić sens tego co powiedział przed chwilą, podkreślić jak bardzo jest pijany, odebrać swoim słowom znaczenie, które ja mogłem im nadać. Ale nie nadałem, bo nie zrozumiałem o czym mówił i dopiero za jakiś czas okazało się, że ktoś nas oszukał, to nie była piosenka i słowa też nie były z ulicy. Nie były przypadkowe, ale ułożone, bo żadne zdania nie są nowe, żadne nie brzmią po raz pierwszy, jedynie każde ma nowego sąsiada, którego nie znało wcześniej. I tak obudzą się 2 maja 2018 roku i będą mówiły o rzeczach zakrytych, zdarzeniach mi nieznanych, prawie jak prorocy w Piśmie. Będzie ich słuchał każdy kto będzie przechodził ulicą i nikt nie zwróci na nie uwagi, aż przeminą, a wtedy już będzie za późno i to też będzie jak u proroków.
Nie wiedziałem jeszcze na co będzie za późno, choć kiedyś pomyślałem: „Po co cały ten wysiłek, skoro czas i tak mija i do niczego nie zmierza? Żadne słowa nie zmieniają świata, bo i na jaki mogłyby go zmienić? Czy ten świat jest zbyt mokry/dobry/euklidesowy/za mało oliwkowy/pachnący/ zbyt szybko się kończy? Jest w nim jakiś nadmiar lub brak? Może słów? Jeśli tych jest za mało, to będę więcej słuchał, a jeśli za dużo, to będę milczał więcej. Czasem wychodzi to na podobnie”.
A jeśli słowa służą tylko pamięci, a nie zmienianiu czegokolwiek? Mogłyby zmieniać ludzi. Pamiętam niektóre rzeczy które były, niektóre zdarzenia, nawet te, które widziałem tylko z daleka, na przykład jak moja siostra wpadła do wody i nie mogła się wydostać, a ludzie krzyczeli za nią: „Wychodź! Wychodź! Gdzie jesteś?” Aż musieli po nią pójść i wyciągnąć ją na brzeg. Innych nie pamiętam tak dobrze i pamięć mi się zaciera, obejmuje tylko kilkanaście lat w tę i parę miesięcy w tamtą stronę. Wyraźniej widzę tamtą stronę: jutro – 7.30 początek pracy, sprawdzam zamówienia. Jutro – 12.00 jem śniadanie, robię obchód po hali i kierownik się nie czepia, kiedy chodzę z kanapką, pojutrze – 7.30 sprawdzam zamówienia, 12.00 jem śniadanie, za dwa dni – 7.30 sprawdzam zamówienia, a w pewną środę jadę do rodziców, bo oni nie mają siły przyjechać do mnie. Sierpień – leżę i palcami stóp zgarniam piasek, a głowę mam pod śmiesznym kapeluszem przypominającym śmieszne kapelusze niemieckich turystów, ale co najśmieszniejsze tylko przypominającym. 2 maja 2018 stoję przy pustym placu zabaw i czytam napis: Muzeum Okręgowe i opowiadam sam sobie dla wprawy, w razie gdyby ktoś inny mnie zapytał: dlaczego biorąc urlop w ten długi weekend przyjechałem do Bydgoszczy. Potem pamięć już nie obejmuje czasu tak wyraźnie, choć wiem co będę robił w kwietniu 2076 roku i wiem to w trzech wersjach, których nie mogę ujawniać. Mogę zdradzić tylko tyle, że będzie do duża ulga, a to dlatego, że kiedy byłem dzieckiem, już wtedy zauważyłem, że wszyscy mnie oszukują i są tylko różne sposoby kłamstwa i z tego mi wyszło, że świat działa dzięki kłamstwu. Pod koniec życia już nikt nie będzie mnie okłamywał, tylko uprzejmie zdejmie maskę, pelerynę albo inne okrycie i powie: „a kuku”. Poza tym może mi pogratuluje, że nie dałem się oszukać, choć dawałem się oszukiwać, ale nie powie po co to całe oszustwo.
A w drugą stronę? Kilkadziesiąt lat temu chciałem wszystko policzyć, i choć przeszło mi do tej pory, to kiedy będę stał przed Muzeum Okręgowym na wybrukowanej kocimi łbami ulicy i patrzył na pusty, ciemny plac zabaw to będę miał ochotę policzyć wszystkie kocie łby na wyspie i wyda mi się to zajęciem najbardziej interesującym spośród zajęć które mnie czekały tamtego dnia. Bo nie będę go dobrze pamiętał i kiedy zdarzy mi się pomyśleć o nim będę uważał, że zmarnowałem go, że nadal nie wiem ile kamieni tworzy bruk na Wyspie Młyńskiej, a wiedząc to byłbym szczęśliwszy niż tylko stojąc i patrząc na pusty plac zabaw i na rzekę, która przypominała mi o tym, że kiedy moja siostra wyszła spod wody robili jej sztuczne oddychanie i bardzo długo liczyli. Zawsze tak się robi i zawsze wtedy czas staje w miejscu. Ja też liczyłem i już nie mogłem przestać żeby moja siostra ożyła zupełnie szczęśliwie na następne 86 lat. Uważałem że liczenie utrzymuje ten świat przy życiu a później w szkole dowiedziałem się, że to prawda.
Moi rodzice nie wiedzieli nic o moim liczeniu i brali mnie za dziwaka i dziecko upośledzone, kiedy ja po prostu uważnie liczyłem kroki, albo mijanych ludzi, albo z podziałem, na lewy krok i prawy krok i na ludzi lewo i praworęcznych, mijanych z lewej lub z prawej strony. A teraz do nich jadę licząc stacje i czasy przejazdów, bo oni nie mają siły przyjechać do mnie. Relacje mamy dobre, dopiero teraz się poznajemy, bo i oni dorośli i ja też trochę. Kiedy ja i oni byliśmy dziećmi nie zawsze udawało nam się dogadać, czasem słowa docierały, a czasem tylko się po nas zsuwały. Mama nie mogąc się ze mną i z ojcem porozumieć zaczęła gotować, bo dzięki temu mogła się zająć czymś na co mogła zmarnować czas a nie byliśmy to my. Spędziła całe lata gotując  i teraz nikt jej tych lat nie wróci. Dobrze że wierzy w życie wieczne, bo w życiu wiecznym nie trzeba liczyć lat. Tata natomiast zaczął budować altanki i szopy, najpierw dwie nam, potem wszystkim sąsiadom, bo był precyzyjny i solidny i takie też wychodziły mu altanki, żadnych krzywych ścian i najgorsze wiatry jesienią nie były w stanie ich uszkodzić. On też marnował czas, bo leżąc pod ziemią wie już, że altanki kiedyś się rozsypią, jak wszystko.
Przyjeżdżam do nich bezsilnych, nie umiejących już marnować czasu i rozmawiamy i opowiadamy sobie, ale tylko rzeczy nam współczesne, nie mamy żadnych wspólnych wspomnień poza wakacjami. A z wakacji pamiętam tylko piasek i to jak przyjemnie było nabierać go bosą stopą i przesypywać z jednego miejsca w drugie. To też było marnowanie czasu, ale tak jak rodzicom ich zajęcia, sprawiało mi to radość, więc było warto.
Wiem, że już nie śpią, bo starzy ludzie nie śpią o tej porze, tylko modlą się patrząc w sufit, czekają na świt, ale nie potrafię się zdobyć na decyzję, bo nie widzę jeszcze światła w ich oknach. Trzecie okno od prawej, drugie piętro. Cały rok denerwował mnie ten brak decyzji, kiedy już pamiętałem, że będę stał tam i rozglądał się, zdziwionym wzrokiem sprawdzał, czy pijak sobie już poszedł i myślał, czy to co powiedział ma jakieś mistyczne znaczenie, czy może jest uchyleniem rąbka zasłony za którą jest wyczekiwana przeze mnie prawda? Pójdę do rodziców i powiem im prawdę: pijak mi ją objawił, ale nie potrafię wam jej przekazać i liczę na mądrość starych ludzi, na waszą mądrość, że sami ją rozpoznacie w sałatce ziemniaczanej i w odpowiednim pokryciu dachu.
O czwartej nad ranem myślałem o prawdzie, a wcale nie byłem zamroczony i nadal dobrze pamiętałem kilka lat wstecz i parę miesięcy w przód. Dokładniej rzeczy, które można było wyliczyć.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s